Kopia obrazu

Do naszych czasów przetrwała w formie ustnych przekazów informacja, że oryginalny obraz cierpiącego Chrystusa jest zbyt przerażający dla wiernych. Cierpienie jest tu wstrząsające. Powstała myśl, aby namalować łagodniejsze oblicze Zbawiciela. I tak też się stało. Jedna ze znaczniejszych osób z pobliskiego zamku na Ostrogu ufundowała dla parafii kopię obrazu. Tyle przekazy ustne.

Owa kopia pochodzi z 1827 roku. W prawym, dolnym rogu obrazu czytamy:
VIENI DE VIENI O. PECATORE INGRATO DENTED AL MIO COSTATO. 1827

co można przetłumaczyć następująco:

PRZYJDŹ, ACH PRZYJDŹ, NIEWDZIĘCZNY GRZESZNIKU, UMOCNIJ SIĘ PRZY MOIM BOKU. 1827

Kopia obrazu znajduje się w ołtarzu głównym nad obrazem Matki Boskiej, a pod obrazem chrztu Pana Jezusa. Namalowana jest na płótnie. Z bliska widoczne są liczne pomarszczenia obrazu. Tu także Chrystus wskazuje okaleczonymi dłońmi na ranę swego prawego boku, ale z twarzy Pana emanuje spokój i wszechogarniająca miłość. Pan Jezus patrzy wprost na nas. Obraz jest tak namalowany, że chociaż oglądamy go pod różnym kątem, Chrystus zawsze patrzy w nasze oczy. Wydaje się, że oblicze Odkupiciela, choć umęczone, ze śladami ran, jest obliczem już uwielbionym, a więc Zmartwychwstałym. Wokół głowy rozchodzą się promienie. Na lewym ramieniu również widoczny jest szkarłatny płaszcz. Na skroniach i czole widnieją krople krwi. Pan Jezus ma na głowie koronę cierniową, ale nie jest ona namalowana na obrazie. Wyraźnie widać, że korona została nałożona na obraz – nie wiemy, w którym roku i z jakiej okazji.
Patrząc na kopię obrazu przychodzi na myśl scena z Ewangelii, kiedy to Pan Jezus wskazując na ranę swego boku – już po Zmartwychwstaniu – zwrócił się w Wieczerniku do Apostoła Tomasza, który będąc nieobecnym przy pierwszym ukazaniu się Zmartwychwstałego Apostołom nie uwierzył w ten największy cud (J 20, 24-25).
Dziś Zbawiciel zdaje się mówić także do nas: „Podnieś tutaj swój palec i zobacz moje ręce. Podnieś rękę i włóż [ją] do mego boku, i nie bądź niedowiarkiem, lecz wierzącym” (J 20, 27).

My wierzymy, ale czy często nie jest tak, że zapominamy o cenie naszego odkupienia? Może za bardzo pochłania nas czasem życie codzienne, za bardzo myśli mamy przywiązane do spraw doczesnych…

© margomedia