Także tym razem wyjazd zorganizował Ksiądz Wojciech Janus, który zapewnił nam wspaniałą, radosną i modlitewną atmosferę, za którą jesteśmy mu bardzo wdzięczni. W naszej wspólnocie modliliśmy się w osobistych intencjach, a także w intencjach całej parafii. Myślę, że przez to pielgrzymowanie parafia stała nam się jakby bliższa, pamiętamy o niej w modlitwach, a także o tych, których zostawiliśmy w domu. O godz. 11.00 dotarliśmy do Trzebnicy, gdzie wielką czcią cieszy się św. Jadwiga, księżna Śląska i Polski – patronka Śląska. Dokładna data jej urodzin nie jest znana – jest to ok. 1174 – 1178 rok. Pochodziła z niemieckiego rodu hrabiowskiego z Bawarii. Kiedy miała pięć lat rodzice oddali ją na wychowanie do opactwa benedyktynek w Kitzingen. Otrzymała tam staranne wykształcenie i wychowanie - uczyła się pisania, języka łacińskiego, haftu, malowania, muzyki, pielęgnowania chorych, gry na instrumentach, prowadzenia gospodarstwa domowego; czytała Pismo Święte i Żywoty Świętych. Jadwiga bardzo pragnęła zostać zakonnicą, ale zgodnie z wolą rodziców wyszła za mąż za piastowskiego księcia polskiego Henryka VI, nazwanego później Brodatym. Oboje stanowili wzorowe małżeństwo. Jadwiga urodziła siedmioro dzieci. Pięcioro z nich zmarło wcześnie. Do wieku dorosłego doszedł tylko syn Henryk Pobożny i córka Gertruda. Jadwiga, choć była Niemką, nauczyła się języka polskiego, umiała stanąć w obronie polskiej racji stanu, przestrzegała polskich zwyczajów. Prowadziła działalność społeczno – religijną i charytatywną; na jej dworze panowały dobre obyczaje i pobożność. Jadwiga była matką dla swych poddanych, darowała kary i grzywny nakładane przez sądy, w razie klęsk rozdawała zmagazynowaną żywność. Na swoim dworze zorganizowała szpitalik, w którym osobiście opiekowała się zawsze trzynastoma chorymi i kalekami. Prowadziła życie ascetyczne, była pełna pokory, ubóstwa, miłości i miłosierdzia. Miała wielkie nabożeństwo do Najświętszego Sakramentu i Matki Bożej. Zawsze nosiła małą figurkę Matki Boskiej, którą błogosławiła chorych, a ci często doznawali uzdrowień. W momencie śmierci tak mocno trzymała figurkę w ręce, że trzeba było ją z nią pochować. A kiedy po latach otwarto grób, trzy palce, w których trzymała figurkę nie były uszkodzone. Wraz z mężem ufundowała kilka klasztorów i kościołów. Największą fundacją było opactwo cystersek w Trzebnicy (1202 rok). Po śmierci męża złożyła śluby zakonne na ręce swej córki Gertrudy, która już wtedy była przełożoną opactwa w Trzebnicy. Jadwiga przestrzegała wszystkich reguł zakonnych, ale nie złożyła ślubu ubóstwa po to, aby swoimi książęcymi dobrami wspierać ubogich. Przez 40 lat spożywała posiłki tylko dwa razy dziennie bez mięsa i nabiału, odbywała czuwania nocne, biczowała się, nosiła włosiennicę. Zmarła w opinii świętości 14 października 1243 roku. Kanonizacji Jadwigi dokonał w 1267 roku papież Klemens IV. O godzinie 12.00 uczestniczyliśmy we Mszy św. w trzebnickim sanktuarium. Świątynia ta jest jedną z większych budowli trzynastowiecznych w środkowej Europie zachowanych do czasów dzisiejszych – zabytek klasy zero. Ksiądz Wojciech sprawował Eucharystię w naszej intencji. Po Mszy św. udaliśmy się do kaplicy św. Jadwigi, gdzie w sarkofagu znajdują się jej relikwie. Grobowiec został wykuty w marmurze, a figurę świętej wykonano z alabastru. Na balustradzie widnieją postaci świętych, a w drzwiach balustrady koronowany śląski orzeł. Po krótkim nabożeństwie ku czci św. Jadwigi, ze wzruszeniem i czcią ucałowaliśmy jej relikwie. Była to umieszczona w relikwiarzu z 1553 roku czaszka świętej Jadwigi. W bazylice zwiedziliśmy kryptę św. Bartłomieja, która jest najstarszą częścią świątyni. Obok, w dawnej krypcie grzebalnej, obejrzeliśmy zbiór detali rzeźbiarskich z różnych miejsc kościoła i klasztoru. W ołtarzu głównym znajduje się obraz ze sceną Wniebowzięcia NMP, a nad nim obraz Trójcy Świętej. Na ścianach bocznych umieszczono dwa obrazy przedstawiające śmierć św. Jadwigi oraz jej córkę Gertrudę z insygniami przełożonej opactwa. Przed wejściem do prezbiterium stoją dwa posągi z XVIII wieku: św. Jadwiga i jej siostrzenica św. Elżbieta. Św. Jadwiga w prawej ręce trzyma figurkę Matki Boskiej, a w lewej bochenek chleba, który podaje ubogiemu siedzącemu u jej stóp. W nawie głównej znajduje się cała seria obrazów przedstawiających sceny z życia św. Jadwigi. O historii Trzebnicy i o św. Jadwidze opowiedział nam ojciec salwatorianin. Pożegnaliśmy naszą śląską patronkę śpiewem pieśni z Drogi do Nieba: „We wielkiej sławie jest miasto Trzebnica, gdzie Jadwiga święta jest pomocnica; tam często chodziła i wszystkim służyła, grzesznym na ziemi”. Okazało się, że tej pieśni w Trzebnicy nie znają! Po zakupieniu pamiątek z Trzebnicy wyruszyliśmy w dalszą drogę – do Wrocławia. Ale jeszcze ciekawostka: kiedy 16 października 1978 roku w Trzebnicy odbywały się uroczystości ku czci św. Jadwigi Śląskiej, w tym samym czasie w Rzymie kardynał Karol Wojtyła został wybrany papieżem! I później Ojciec Święty stwierdził, że św. Jadwiga Śląska jest patronką jego wyboru na Stolicę Piotrową. We Wrocławiu czekał już na nas licencjonowany przewodnik, który pokazał nam miasto bogate w liczne zabytki. Rozpoczęliśmy od najstarszej części miasta. Jest nią Ostrów Tumski – wyspa między odnogami Odry. Na początek nasze kroki skierowaliśmy do archikatedry św. Jana Chrzciciela. Jest to trójnawowa gotycka świątynia zbudowana w latach 1320 – 1350. W katedrze znajduje się 21 kaplic, miedzy innymi: Elektorska, Mariacka, św. Elżbiety, św. Jana Chrzciciela. Wrocławianie mają też w katedrze swoją Maryję. Jest to Matka Boska zwana Wodzącą, gdyż przechodząc przed Jej obrazem wydaje się, że Matka Boża wodzi wzrokiem za nami. Katedra posiada dwie wieże. Obok katedry stoi niewielki kościół św. Idziego, najstarszy czyny kościół Wrocławia z ok. 1220 roku. Na Ostrowie mieści się Kuria Metropolitalna, Wyższe Seminarium Duchowne, Muzeum Archidiecezjalne i wiele innych instytucji. Na wyspie znajduje się jedyny w Polsce pomnik papieża Jana XXIII, a także Dom Pielgrzyma im. Jana Pawła II. Z Ostrowem Tumskim sąsiaduje piękny Ogród Botaniczny o powierzchni 7,4 h, w którym można znaleźć ok. 7,5 tys. różnych gatunków roślin. Byliśmy też pod Uniwersytetem Wrocławskim. To barokowy zespół budynków z Aulą Leopoldina, która posiada bogate zdobnictwo rzeźbiarskie i malarskie; jest to jedno z najpiękniejszych wnętrz barokowych w Polsce. Na Rynku Głównym podziwialiśmy gotycki ratusz. Rynek wrocławski to drugi po Krakowie największy plac Europy (205 m x 175 m). W kościele św. Wojciecha oo. Dominikanów weszliśmy do barokowej kaplicy bł. Czesława z jego sarkofagiem i relikwiami. W tej świątyni modliliśmy się też przed wizerunkiem Matki Boskiej Różańcowej przywiezionej do Polski z Podkamienia na Rusi. I kolejna ciekawostka: we Wrocławiu jest około 140 kościołów i 127 mostów – dla porównania: Wenecja posiada 160 mostów. Naszego przewodnika pożegnaliśmy przy niezwykle wymownym pomniku ofiar katyńskich – matka bolejąca trzyma na kolanach ciało swego syna z przestrzeloną z tyłu głową, naprzeciw niej wznosi się Anioł z mieczem. Wiele by jeszcze pisać o Wrocławiu, ale nie starczyłoby chyba tutaj miejsca. Trzeba się tam po prostu wybrać i pozwiedzać, a może po prostu odwiedzić swoje dzieci – studentów, gdyż wielu młodych parafian właśnie we Wrocławiu się kształci. Z Wrocławia wyjechaliśmy wieczorem zmęczeni, ale jak zawsze pełni wrażeń i wspomnień, z nadzieją, że niedługo znów wyruszymy do świętych miejsc. Księże Wojtku – DZIĘKUJEMY! |