Małgorzata Adamowicz 16-10-2009
Śląski Rzym i polskie Loreto…

 

Dnia 25 kwietnia 2009 roku wyjechaliśmy z Ostroga na kolejną parafialną pielgrzymkę...

 

Razem z Księdzem Wojciechem Janusem wyruszyliśmy do Nysy, miasta naszej diecezji, które nazywane jest śląskim Rzymem, ze względu na to, iż w centrum, tak jak w Rzymie, znajduje się wiele kościołów i kaplic. W Nysie nawiedziliśmy kościół św. Jakuba i św. Agnieszki, gdzie uczestniczyliśmy we Mszy św. Tu modliliśmy się przy grobie bł. Marii Merkert, zwanej śląską samarytanką. Żyła ona w XIX wieku i prowadziła działalność apostolsko – charytatywną wśród chorych, ubogich i opuszczonych. Świątynia nyska posiada najbardziej spadzisty dach w Europie. W ołtarzu głównym znajduje się tryptyk z Chrystusem ukrzyżowanym, na skrzydłach bocznych tryptyku widnieją sceny z Drogi Krzyżowej Pana Jezusa. Obok kościoła wznosi się okazała wieża – dzwonnica. Obecnie mieści się tam Skarbiec św. Jakuba, w którym podziwialiśmy piękne przedmioty kultu religijnego: srebrne okucia mszału, kielichy, ampułki, tacki, relikwiarze, monstrancje, puszki na komunikanty, lichtarze, krzyże i wiele innych…

Byliśmy też w jubileuszowym kościele św. Piotra i Pawła, gdzie modliliśmy się podczas nabożeństwa odpustowego ku czci św. Pawła. Tu znajduje się wierna kopia grobu Chrystusa z Jerozolimy.

W Nysie większość pielgrzymów raciborskich miała po raz pierwszy kontakt z siostrami z zakonu kontemplacyjnego – jedynego w naszej diecezji. Ksiądz Wojciech zawiózł nas do Sióstr Służebnic Ducha Świętego od Wieczystej Adoracji. Rozmawialiśmy z siostrą przez kraty. Było to jakby spotkanie z innym światem. Siostra Maria Wiktoria opowiedziała nam o swoim zakonie. Na koniec nauczyła nas Koronki do Ducha Świętego. Zadaniem sióstr jest modlitwa w intencjach ludzi, którzy przekazują swoje prośby. Siostry wymodliły już tysiące spraw. My także prosiliśmy siostrę Marię Wiktorię o modlitwę, i ciekawa sprawa, że ona również nas poprosiła o to samo. Obecnie w klasztorze pracuje i modli się 13 sióstr. Bardzo podobały mi się słowa, które wyczytałam w krótkim opisie życia jakie prowadzą nyskie siostry: „Życie konsekrowane jest jednym z widocznych śladów, które Trójca Święta pozostawia w historii, aby wzbudzić w ludziach zachwyt pięknem Boga i tęsknotę za Nim.”

I tyle było zapowiedziane – pielgrzymka do Nysy. Wszystko, co potem nastąpiło, to niespodzianki Księdza Wojtka dla nas.

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się w Prudniku – Lesie, gdzie mieści się Sanktuarium św. Józefa Robotnika. W klasztorze franciszkanów w Prudniku internowany był przez władze komunistyczne ks. kardynał Stefan Wyszyński Prymas Polski. Byliśmy w jego celi. To pomieszczenie z prostym łóżkiem i stołem zrobiło na nas wielkie wrażenie. A z kościoła św. Józefa zapamiętałam obraz z ołtarza głównego, bardzo piękny: Dzieciątko Jezus wyciąga obie rączki po lilię, którą pokazuje św. Józef.

To urokliwe miejsce w Prudniku wśród lasów nastraja do modlitwy i kontemplacji. Tu można pomodlić się także przy Grocie Lurdzkiej, przy Bożym Grobie, przy Stacjach Drogi Krzyżowej.

I jeszcze na naszej trasie mieliśmy Głogówek. Nawiedziliśmy tu dwa kościoły. W pierwszym pw. św. Bartłomieja trwała właśnie modlitwa różańcowa, w którą się włączyliśmy. A potem, w Sanktuarium Matki Bożej Loretańskiej podziwialiśmy w ołtarzu głównym obraz, który przedstawia ekstazę św. Franciszka. Po zapoznaniu się z ciekawą historią Głogówka przeszliśmy do Domku Loretańskiego, który powstał na tym miejscu w 1630 roku i jest wierną kopią tego z włoskiego miasta Loreto. Wg tradycji chrześcijańskiej jest to Domek z Nazaretu, przeniesiony do Loreto, w nim urodziła się i mieszkała Matka Boża, tam było też Zwiastowanie. Domek zachwycił nas swoją prostotą, ale i pięknem. Znajduje się tu figurka Maryi, trzymającej na rękach Dzieciątko Jezus. Obie postaci wykonane są z drzewa hebanowego, stąd ich ciemny kolor. Zewnętrzna część Domku ozdobiona jest między innymi scenami z dzieciństwa Pana Jezusa i scenami ze Starego Testamentu.

Pozwolę sobie zakończyć słowami Jana Pawła II: „Oby Twój Nazaretański Dom, mógł stać się dla naszych domów wzorem żywej wiary i niezachwianej nadziei, aby w domowych kościołach wzrastał święty Kościół i wszędzie rozprzestrzeniała się miłość Chrystusa.”

I pomyśleć, że wielu z nas pierwszy raz było w tych cudnych miejscach, a to tak niedaleko od Raciborza. I do tego nasza diecezja! Księże Wojciechu, jak dobrze, że pojechałeś tam z nami. Jak to możliwe, że wcześniej nie wiedzieliśmy o śląskim Rzymie, o uroczym Prudniku, o wiernej kopii Domku z Loreto w Głogówku. Dziękujemy!

 

 

N Y S A
© margomedia