| Małgorzata Adamowicz 16-10-2009 |
| Pierwsza pielgrzymka w 2009 roku |
![]()
W dniach 7 – 8 marca 2009 roku parafianie z Ostroga wyruszyli na kolejną pielgrzymkę...
|
Wyjechaliśmy wczesnym rankiem, gdy jeszcze było ciemno. Ksiądz Wojciech Janus zapowiedział, że jest to pielgrzymka do Lichenia i na Misterium Męki Pańskiej do Lądu n/Wartą. A tymczasem….Proszę przeczytać, ile w drodze było niespodzianek! Już po godzinie okazało się, że będziemy przejeżdżać przez Kluczbork, gdzie wikariuszem przez dwa lata był wywodzący się z ostrógskiej parafii śp. ks. Paweł Bembenek. Ks. Wojciech poprowadził modlitwę w jego intencji, oraz przypomniał nam postać ks. Pawła, który zginął tragicznie w Alpach austriackich 17 sierpnia 2006 roku. Pierwszym miejscem, w którym się zatrzymaliśmy był Kalisz, najstarsze miasto polskie. Swe kroki skierowaliśmy oczywiście do słynnego Sanktuarium św. Józefa. W prawej nawie bocznej kościoła mieści się kaplica z cudownym obrazem Świętej Rodziny, w którym szczególną cześć odbiera św. Józef. Na obrazie jest mały Pan Jezus prowadzony za rękę przez Maryję, oraz przez św. Józefa. Nad nim unosi się Duch Święty jako gołębica, a wyżej widzimy postać Boga Ojca. Ciekawostką w obrazie jest to, że twarz Boga to twarz św. Józefa. Obraz powstał około roku 1670. Jeden z mieszkańców pobliskiej wioski był beznadziejnie chory i zwrócił się o pomoc do św. Józefa, patrona dobrej śmierci. W nocy przyszedł do niego sędziwy starzec (był to św. Józef), który mu powiedział: „Wyzdrowiejesz, gdy każesz namalować obraz Świętej Rodziny z napisem” Idźcie do Józefa.” Tak też się stało. Gdy chory ucałował namalowany już obraz, wyzdrowiał. Od tego czasu wiele cudów działo się u św. Józefa. Jednym z ważniejszych wydarzeń dotyczących Kalisza było cudowne wyzwolenie dnia 29 kwietnia 1945 roku więźniów – kapłanów z obozu koncentracyjnego w Dachau. Gdy Niemcy zaminowali obóz, aby go wraz z więźniami całkowicie zniszczyć, kapłani rozpoczęli nowennę do św. Józefa prosząc go o ratunek. Obóz wyzwolili żołnierze amerykańscy z oddziału zwiadowczego. Od tego czasu co roku 29 kwietnia ocaleni kapłani pielgrzymowali w podzięce do Kalisza do św. Józefa. W 1970 roku (w 25 rocznicę wyzwolenia obozu) uratowani księża ufundowali w podziemiach Sanktuarium Kaplicę Męczeństwa i Wolności. Znajdują się tam tablice z nazwiskami więźniów zamordowanych w Dachau, urna z ziemią z obozu, przedmioty używane w obozie przez jeńców, zdjęcia, różance zrobione z chleba i wiele innych… 4 czerwca 1997 roku kaliskie Sanktuarium nawiedził Ojciec Święty Jan Paweł II. W Kaliszu Papież Polak zawierzył św. Józefowi sprawę obrony życia nienarodzonych w Polsce i na całym świecie oraz wszystkie rodziny w naszej Ojczyźnie. I jeszcze ciekawostka: Sanktuarium posiada relikwie św. Joanny Bretty Molla i bł. Matki Teresy z Kalkuty. W Kaliszu u stóp św. Józefa Ksiądz Wojciech odprawił Mszę św. w intencji wszystkich kobiet z naszej pielgrzymki (w przeddzień Dnia Kobiet). Na początku Eucharystii wszystkie zostałyśmy wymienione z imienia. Po Mszy św. odmówiliśmy Litanię do św. Józefa, uczestniczyliśmy w adoracji Najświętszego Sakramentu, w zasłonięciu i odsłonięciu Obrazu, w modlitwie Anioł Pański. Po godzinie 12.00 wyruszyliśmy w dalszą drogę - do Lichenia, a deszcz padał i padał, ale nam nie straszna była pogoda. W Licheniu czekał już pan Jacek – przewodnik. Pojechaliśmy z nim do lasku grąblińskiego, gdzie objawiała się Matka Boża. Wszystko zaczęło się jednak pod Lipskiem w „bitwie narodów.” Otóż na polu bitwy w 1813 roku ranny żołnierz Tomasz Kłossowski, kowal z Lichenia, wezwał Maryję na pomoc. Matka Boża ukazała mu się z koroną na głowie, tuliła do piersi białego orła, obiecała powrót do Ojczyzny i zdrowie, ale poprosiła go, aby odnalazł obraz z Jej podobizną. Cudownie ocalony Tomasz wrócił do Polski i znalazł taki obraz niedaleko Częstochowy. Zatrzymał go u siebie w domu. Przed śmiercią w 1844 roku umieścił obraz na sośnie, właśnie w lesie grąblińskim. Tutaj w 1850 roku Matka Boża wielokrotnie ukazywała się innemu wizjonerowi – pasterzowi Mikołajowi Sikatce. Wzywała do modlitwy różańcowej, do Mszy św. przebłagalnych za grzechy, do świętowania niedzieli. Przepowiedziała przyszłe dzieje Polski. Obiecała, że kiedyś powstanie tu wspaniała świątynia, do której pielgrzymować będzie cała Polska. Przy obrazie miało miejsce wiele cudownych uzdrowień. W 1845 roku ruszyła budowa murowanego kościoła w Licheniu – pw. św. Doroty. Wkrótce przeniesiono tu cudowny obraz Matki Bożej. W latach 1921 – 1924 w Licheniu przebywał alumn Stefan Wyszyński, późniejszy Prymas Polski. Także on został przez Matkę Bożą Licheńską cudownie uzdrowiony z gruźlicy płuc. W czasie II wojny światowej kościół św. Doroty stał się siedzibą młodzieży hitlerowskiej. Okrutna wychowawczyni tej młodzieży Berta Bauer na ich oczach strzelała w kościele do krzyża, krótko potem sama zginęła od kul. W 1994 roku rozpoczęto budowę nowej świątyni w Licheniu. Kościół św. Doroty nie mieścił już zupełnie zwiększającej się z roku na rok liczby pielgrzymów. W roku 1999 budującą się świątynię pobłogosławił Jan Paweł II. Teren Sanktuarium zajmuje obecnie około 100 hektarów. W 2005 roku świątynia otrzymała tytuł bazyliki mniejszej. Licheńska bazylika jest największą świątynią w Polsce, ósmą w Europie, dwunastą w świecie. I teraz kilka ciekawostek, które zapamiętaliśmy z Lichenia: cała budowla waży 110 tysięcy ton, świątynia posiada 365 okien (tyle, ile dni w roku), 52 drzwi (tyle, ile tygodni w roku), 33 schody (lata Pana Jezusa). W pobliżu prezbiterium marmurowa podłoga składa się z 40 tysięcy elementów. W ołtarzu głównym znajduje się cudowny obraz Matki Bożej Bolesnej Królowej Polski. Jest też napis „Jestem który Jestem”, a pod nim tekst najstarszego polskiego hymnu „Bogurodzica”. Przy bazylice są olbrzymie dzwony. Jest ważący około 15 ton największy w Polsce dzwon „Maryja Bogurodzica”, który odlano w Mediolanie. Są dzwony „Św. Józef”, „Św. Piotr” i Św. Paweł odlane w Przemyślu. Św. Józef, ważący 11,6 ton, jest największym dzwonem odlanym w Polsce. W bazylice dolnej znajduje się między innymi przepiękny obraz przedstawiający Boże Narodzenie w Betlejem. Do stajenki podążają wszyscy słynni Polacy – królowie, władcy, biskupi, jest Ojciec Święty Jan Paweł II, jest także prosty lud. Są też kaplice, wśród nich kaplica bł. Stanisława Papczyńskiego, założyciela księży Marianów, którzy opiekują się Sanktuarium w Licheniu, jest kaplica kopii Całunu Turyńskiego, kaplica Trójcy Przenajświętszej, kaplica 108 męczenników II wojny światowej. Wieczorem uczestniczyliśmy we wzruszającym nabożeństwie Drogi Krzyżowej, którą prowadził Ksiądz Wojtek. Jest blisko bazyliki Golgota - z kamieniami, skałami, kapliczkami, grotami, figurami i płaskorzeźbami. Na szczycie Golgoty wznosi się krzyż, przy którym stoi Matka Boża i św. Jan. I właśnie tu rozważaliśmy Mękę Pana naszego Jezusa Chrystusa, w deszczu, w ciemności, oświetlaliśmy kręte ścieżki Golgoty tylko świecami i naszymi rozmodlonymi sercami. W niedzielę o 7.30 była Msza św. przy ołtarzu głównym przed cudownym obrazem. Nasz Duszpasterz był jednym z trzech głównych koncelebransów wśród kilkunastu kapłanów. A potem nadszedł już czas pożegnania z Matką Bożą Licheńską. Wszystkiego w Licheniu nie udało nam się zobaczyć. Tam trzeba byłoby pojechać na kilka dni. Jest gdzie mieszkać – nowoczesny Dom Pielgrzyma „Arka” jest przyjazny pielgrzymom. A cały Licheń przesiąknięty jest patriotyzmem, polskością; kocham takie miejsca! Mówi się, że całe dzieło w Licheniu powstało z pomocą Matki Bożej i wiernych pielgrzymów. Dotarliśmy następnie do Lądu n/Wartą. Tu obejrzeliśmy, a raczej uczestniczyliśmy w 5 – aktowym Misterium Męki Pańskiej, które przedstawili klerycy salezjańscy Wyższego Seminarium Duchownego. Przed każdym aktem krótkie rozważanie z modlitwą prowadził jeden z kleryków. Warto choć raz w roku, właśnie w Wielkim Poście, uczestniczyć w takim Misterium, to przeżywanie ciągle na nowo wydarzeń Wielkiego Tygodnia sprzed 2000 lat. Potem był jeszcze czas na zwiedzenie całego pocysterskiego klasztoru i kościoła z pięknym obrazem Maryi Wspomożycielki Wiernych. Opiekują się nimi księża salezjanie. W świątyni zwróciły naszą uwagę rzeźbione stelle oraz wysoka 38. metrowa kopuła świątyni. Jest tu wiele bocznych ołtarzy, między innymi – św. Krzyża, Matki Bożej, św. Barbary, św. Jana Bosco, założyciela Zgromadzenia Salezjańskiego. A oprowadzał nas w Lądzie kleryk Mateusz Koziołek, rodem z Gliwic. Ależ on się cieszył, że my również jesteśmy ze Śląska! My też się radowaliśmy! Salezjanie przybyli do Lądu w 1921 roku, kiedy to biskup włocławski przekazał im kościół i klasztor. Domyślaliśmy się, że to jeszcze nie wszystko tego dnia. Niespodziewanie znaleźliśmy się w miejscowości Mikorzyn, gdzie cześć odbiera św. Idzi. Przedstawia go w ołtarzu głównym drewniana, naturalnej wielkości gotycka rzeźba. W Mikorzynie czekał już na nas umówiony, jak się okazało, ksiądz proboszcz, który opowiedział o tym niezwykłym miejscu. Idzi to ten, który niesie tarczę. Był z pochodzenia Grekiem. Żył na przełomie VII i VIII wieku prowadząc życie pustelnicze, ale garnęli się do niego młodzi ludzie i wkrótce został ich przewodnikiem duchowym. Już za jego życia działy się cuda po jego wstawienniczych modlitwach. Jest to święty od wszystkich potrzeb – tak powiedział nam tamtejszy kapłan. Tu zdarzają się ciągle cuda: matki wypraszają u św. Idziego potomstwo, są liczne uzdrowienia na ciele i na duszy, parafianie co roku otrzymują dar powołania do życia kapłańskiego lub zakonnego. Zostaliśmy zaproszeni przez księdza proboszcza na odpust do Mikorzyna w pierwszą niedzielę września – wtedy swe święto ma św. Idzi. I jeszcze jedno miejsce tego dnia nawiedziliśmy – wymieniony już na początku Kluczbork. Wspominaliśmy naszego parafianina – śp. księdza Pawła Bembenka, który tu, w parafii NSPJ był wikarym. Wstąpiliśmy do kościoła parafialnego, trwał tam właśnie koncert organowy. Pomodliliśmy się pod krzyżem misyjnym i zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcie. Nadszedł w końcu ten moment, że trzeba było wracać do domu, do rzeczywistości dnia codziennego. Warto tak co jakiś czas „naładować akumulatory” – przeżyć te wspaniałe pielgrzymkowe chwile. Te chwile to modlitwa – Różaniec, Koronka…, to piosenki, to życzliwość i radość, to dobry humor i uśmiech, to wzruszenia, to wspólne zdjęcia. ”Bo nasza pielgrzymka to jedna rodzina…” - tak śpiewaliśmy.
Księdzu Wojciechowi dziękujemy za trud i poświęcony nam czas, a Księdzu Proboszczowi za pozwolenie na pielgrzymowanie. Zapewniamy wszystkich Parafian i naszych Kapłanów, że na pielgrzymce zawsze pamiętamy o nich w modlitwie.
|
![]() | ![]() | ![]() | ![]() |
![]() | ![]() | ![]() | ![]() |
![]() | ![]() | ![]() | ![]() |
![]() | ![]() | ![]() | ![]() |
![]() | ![]() | ![]() | ![]() |
![]() | ![]() | ![]() | ![]() |
![]() | ![]() | ![]() | ![]() |
![]() | ![]() | ![]() | ![]() |
![]() | ![]() | ![]() | ![]() |
![]() | ![]() | ![]() | ![]() |
![]() | ![]() | ![]() | ![]() |
![]() | ![]() | ![]() | ![]() |
















































