Małgorzata Adamowicz 23-06-2009
25 października 2008


Wczesnym rankiem 25 października 2008 roku wyruszyliśmy, jak zawsze pod przewodnictwem Księdza Wojciecha, na kolejną już w tym roku parafialną pielgrzymkę...

Pierwsze miejsce, które nawiedziliśmy tego dnia to Kończyce Małe z parafialnym kościołem p.w. Narodzenia NMP z 1713 roku. Parafia należy do diecezji bielsko – żywieckiej. O kościele i parafii opowiedział nam miejscowy ksiądz proboszcz, bardzo życzliwy pielgrzymom kapłan. Najcenniejszym zabytkiem jest tu w ołtarzu głównym cudowny obraz Madonny Kończyckiej z kwiatem mlecza – jedyny taki obraz w świecie. Został namalowany na drewnie lipowym, prawdopodobnie w Czechach na przełomie XV i XVI wieku. Jest jednym z największych obrazów Maryjnych (216cm x 177cm). Maryja w prawej ręce trzyma kwiat mniszka lekarskiego, popularnie zwany mleczem. Jest Ona czczona w Kończycach jako Uzdrowienie Chorych. Wskazuje na lek z „Bożej Apteki”, na lecznicze właściwości roślin. Jeszcze inne tłumaczenie tego obrazu przedstawił pewien kapłan redemptorysta, któremu po długiej modlitwie przed obrazem, po wygłoszonych rekolekcjach, przyszła taka myśl, że mlecz - dmuchawiec symbolizuje ulotność naszego życia, a Pan Jezus, którego Matka Boża trzyma na lewej ręce, to Życie Wieczne. Przy ołtarzu głównym są figury świętych: Grzegorza, Marcina, Rozalii, Elżbiety. Małe obrazy św. Antoniego i św. Józefa to tylko kopie. Oryginały są zbyt cenne, aby mogły pozostać w kościele.
W tej świątyni uczestniczyliśmy we Mszy św. odprawionej przez Księdza Wojciecha. Po Eucharystii spotkaliśmy się w salce przy kościele, gdzie była ciepła herbata i kawa. Zjedliśmy kremówki papieskie, które Ksiądz Wojtek wiózł aż z Raciborza. Po odśpiewaniu gromkiego Sto lat gospodarzowi tego miejsca o godz. 11.20 wyruszyliśmy w dalszą drogę.
W Cieszynie czekała już na nas pani przewodnik. W 1920 roku miasto zostało podzielone na Cieszyn Polski i Cieszyn Czeski. I tak jest do dziś. Zwiedziliśmy wieżę piastowską z XIV wieku, byliśmy w rotundzie wybudowanej w XI wieku w stylu romańskim, mieści się w niej kaplica św. Mikołaja. Rotunda jest jednym z najważniejszych zabytków na Śląsku i w Polsce. Jej podobizna mieści się na rewersie polskiego banknotu 20 – złotowego. Następnie udaliśmy się do Muzeum Śląska Cieszyńskiego, które jest najstarszym muzeum w Polsce, a jednym z najstarszych, publicznych muzeów w Europie Środkowej. Zostało założone w 1802 roku przez księdza Leopolda Jana Szersznika. Czekała nas prawdziwa uczta historyczna! Wystawionych jest w muzeum około 6 tysięcy eksponatów, ale całe muzeum posiada ich 80 tysięcy! Między innymi podziwialiśmy: obrazy, stroje, biżuterię, narzędzia złotników, formy do pierników, akcesoria domowe, naczynia, aparaty fotograficzne, piece kaflowe, meble, broń, stare listy, księgi, rękopisy, monety, ręka i kości mumii, wykopaliska prehistoryczne, rzemiosło artystyczne, archiwalne fotografie, figury świętych, a także buty Jana Pawła II podarowane do Muzeum przez ks. kardynała Stanisława Dziwisza. Oczywiście był też w Cieszynie czas wolny na spacer po Rynku, na którym wznosi się figura św. Floriana z XVII wieku. Potem nawiedziliśmy jeszcze Sanktuarium Matki Boskiej Cieszyńskiej w parafii św. Marii Magdaleny. W ołtarzu głównym znajduje się obraz Matki Boskiej Cieszyńskiej pochodzący z końca XVII wieku. Namalowany został na wzór obrazu Matki Boskiej Śnieżnej w Rzymie. W kościele mieści się od 1995 roku kaplica wieczystej adoracji Najświętszego Sakramentu.

Już właściwie mieliśmy wracać do domu i nie wiedzieliśmy, że Ksiądz Wojtek przygotował nam w tym dniu jeszcze dwie niespodzianki - pierwszą były papieskie kremówki! No więc po kilkunastu minutach jazdy znaleźliśmy się nagle w Sanktuarium św. Mikołaja w Pierśćcu. Jest to miejscowość leżąca w powiecie cieszyńskim, w gminie Skoczów. Kult św. Mikołaja trwa już w Pierśćcu 400 lat. A zaczęło się wszystko w 1616 roku, kiedy to w wyniku pożaru spłonęła cała wieś i kościół. Ocalała tylko figura św. Mikołaja, która od tego czasu doznaje ogromnej czci. Znajduje się obecnie w ołtarzu głównym. Zdobiona jest różnymi strojami na różne uroczystości. Otrzymaliśmy w Pierśćcu białą chusteczkę z wizerunkiem św. Mikołaja, która na naszych oczach została potarta o figurę świętego. Jest to zwyczaj pielgrzymów nawiedzających Sanktuarium. W tym kościele z 1888 roku (wybudowano go w ciągu jednego roku!) uczestniczyliśmy w Nabożeństwie Różańcowym.
Prawie dojeżdżaliśmy do Raciborza, a tu kolejna niespodzianka! W niedalekim Pszowie czekał już na nas ks. prałat Józef Fronczek, proboszcz parafii, który przekazał nam informacje o historii kościoła, i to w sposób bardzo niezwykły i ciekawy. W czasie opowiadania zmieniało się w świątyni światło, słuchaliśmy muzyki, pieśni i piosenek. Uczestniczyliśmy w odsłonięciu i zasłonięciu obrazu Matki Boskiej Uśmiechniętej; tu właśnie mieści się Jej Sanktuarium.
W 1722 roku parafianie pszowscy wyruszyli jak co roku na pielgrzymkę na Jasną Górę. Przywieźli oni zakupiony w Częstochowie obraz Czarnej Madonny, który potarli o Cudowny Obraz w kaplicy jasnogórskiej. Niestety, gdy wrócili z Częstochowy obraz był podniszczony deszczem. Trzeba było go dać do renowacji. Dokonał tego malarz Franciszek Siedlecki z Wodzisławia. Ale malarz całkowicie przemalował obraz i dał Bożej Matce jasną karnację i lekki uśmiech. I tak już zostało. Obraz mieści się w ołtarzu głównym. Do Matki Boskiej Uśmiechniętej od lat przychodzą piesze pielgrzymki z bliskich i dalszych parafii, a ksiądz proboszcz skrzętnie opisuje cuda, które tu się dzieją. Pszowską Madonnę odwiedził w 1968 roku ks. kardynał Karol Wojtyła. W ołtarzu głównym znajdują się też figury świętych Piotra i Pawła. Na sklepieniu świątyni podziwialiśmy przepiękną polichromię z Tajemnicami Różańca Świętego. Są też w pszowskim kościele boczne ołtarze – między innymi Matki Boskiej Bolesnej, św. Anny, św. Antoniego, św. Józefa, św. Barbary.
Podziękowaliśmy księdzu prałatowi za poświęcony nam, mimo późnej pory, czas i wyruszyliśmy w drogę powrotną do Raciborza.
Naszemu drogiemu Księdzu Wojtkowi jak zawsze z całego serca dziękujemy!

Ziemia cieszyńska - fotki!!!
© margomedia